piątek, 14 czerwca 2013

Uwaga, uwaga mąż robi zakupy!

Jak urodziłam maluszka przez okres tzw. połogu mój mąż robił zakupy bo ja  wychodziłam z domu tylko na krótki spacer z dzieckiem. Miało to swoje plusy ale i tak masę minusów. Nie wiem co jest nie tak z mężczyznami? Oni nie myślą? Ich mózg jest pozbawiony funkcji - robienie zakupów? A jak pary homoseksualne sobie z tym radzą? Przecież tam jest 2 facetów? Mój przyjaciel "woli chłopców" jak uda mu się stworzyć związek (bo ma z tym duże problemy) to się dowiem.

Rano wstaję robię listę zakupów zostawiam mu ją na stole (mieszkanie ma 30m2 jak można nie zauważyć stołu który zajmuje prawie cały pokój). Mówię na stole leży lista zabierz, ze sobą. Bełkocze, czyli dotarło do niego polecenie. Zapomina zabrać (był ubrany, jak do niego mówiłam mył zęby, jak można zapomnieć w ciągu 3 minut). Piszę mu do pracy wiadomość e-mail, co ma kupić. Wychodzi z pracy i dzwoni co to miało być. Mówię sto razy, kup kaszę manną NIE błyskawiczną, Jaką dostaję - błyskawiczną. Mówię kup małemu pieluszki firmy takiej i takiej bo po innej ma uczulenie. Dostaję innej, bo były tańsze a my musimy oszczędzać (maści na odparzenia nie wliczył w koszty, i czemu nie oszczędzamy na jego nachos'ach tylko na pieluszkach Maluszka). Proszę go o moje kochane płatki musli, dostaję jakieś obrzydliwe fit bo jestem za gruba (rodziłam 4 tygodnie temu to jaka mam być!!!). Proszę o banany dostaję jabłka bo banany mają ca dużo cukru a ja jestem za gruba. Proszę o wodę mineralne i tu niespodzianka nie dostaję jej w ogóle bo mam pić z kranu. Proszę o podpaski maxi ze skrzydełkami. Dostaję jakieś dziwne coś, co na pewno nie ma skrzydełek i nie mieści mi się w majtkach. Proszę o płyn do czyszczenia kuchni, łazienki, WC itp. nie dostaję bo wszystko mogę przecież umyć płynem do naczyń.

Właśnie płyn do naczyń. Mój kochany Pan i Władca postanowił nawet rozpakować zakupy, zdarzyło mu się to pierwszy raz w życiu, tak że wszystko sam od początku do końca rozpakowuje. Ja chciałam zabrać się za czyszczenie całego mieszkania owym płynem do mycia naczyń i szukam i szukam go wszędzie. Nie ma. Pytam się mojego Pana mówi, że kupował i na pewno zabrał ze sklepu, patrzę na rachunek - płyn jest czyli kupił! Następnego dnia się znalazł.


w LODÓWCE!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz